![]()
Pomysł narodził się w głowie Wojtka - kursanta, podczas jednej z wielu nocy spędzonych w świetlicy u Truchana. Rozmowy przy zastawionym stole, o życiu i nie tylko...
- Może byśmy pograli w siatkówkę … ? – spytał nieśmiało Wojtek
- Zwariowałeś ???!!! gdzie, jak ?! – Reszta
- No… jest boisko do piłki plażowej, znalazłem piłkę … - W
- Ale jest środek nocy ! – R
- Mamy czołówki … – znowu rzekł nieśmiało kursant
- Leje deszcz !!!! – to znowu My Starzy
- Kurtki przeciwdeszczowe … ? – coraz ciszej mówił Wojtek
- Ale … - to znowu My
- I do tego mamy już Sylwestra … - znowu Wojtek
Rzeczywiście, była północ z 30/31 grudnia 2009r i właśnie zaczynał się Sylwester…
Więc postanowiliśmy w tym roku świętować go przez 24 godziny i rozpocząć od Pierwszych Klubowych Rozgrywek w Siatkówce Plażowej ! Nieważne, że zima, deszcz, ciemno, trochę chwiejno - ruszyliśmy na boisko. Stroje oczywiście sportowe, obuwie … cóż, niektórzy wyszli w klapkach … Problemem okazał się brak czołówek u połowy ekipy, ale ten problem rozwiązał sędzia, dzieląc nas na tych oświeconych i tych … z brakiem światła. W sumie ten podział wydawał się logiczny. W przeciwieństwie do zasady sędziowania Tablety... No bo jak wytłumaczyć fakt, że po wyniku np. 22:10 dla tych bez czołówek, po kolejnym secie było 19:15 dla przeciwników? … Ale sędzia to sędzia, z nim się nie dyskutuje. Jakim wynikiem zakończył się mecz, tego nikt nie wie. Ważne, że było głośno i wesoło. Potem tylko opicie czyjegoś zwycięstwa i postanowienie, że już zawsze będziemy rozgrywać takie mecze! I tylko żal Eweliny R. na drugi dzień rano : a tak chciałam z Wami zagrać, ale nie chciało mi się wstawać z łóżka … Znaczy się było zacnie, skoro pobudziliśmy pół bazy.











